sobota, 20 sierpnia 2016

Trzecia rocznica

Dzień dobry, Moi Drodzy i Wytrwali Czytelnicy.
Tak bardzo się cieszę, że wciąż jesteście :-)

Kolejny rok minął, to już 3 rocznica odkąd piszę bloga. Ostatnio nie bardzo mi się to udaje, bo jak wiecie nie jest u mnie dobrze.


wtorek, 19 kwietnia 2016

Marzenia naprawdę się spełniają!!!

Rozkosz i spełnienie jest całkiem blisko, ale trzeba wyjść szczęściu naprzeciw.

Naj zdetronizowany ;)

Wiedziałam, że kochanek marzenie istnieje. 
Nie wiedziałam tylko gdzie. 
Teraz już wiem. 
Wcale nie za morzem. 
Żyje całkiem niedaleko.
Jest rzeczywisty i o wiele, wiele doskonalszy...
 

środa, 9 marca 2016

Tantra

Tantra to droga rozwoju i przemiany, przeżywania głębokiej miłości i seksualności, tworzenia bliskich związków, jednoczenia ciał i dusz. To nie same techniki i porady seksualne – jak powszechnie się uważa, lecz coś o wiele głębszego. To proces, który odbywa się na wszystkich poziomach – ciała, umysłu i duszy. I który jednoczy wszystkie te poziomy. To droga do głębokiej, mistycznej duchowości, poznania boga/bogini w tobie i poza tobą.

W swojej najgłębszej istocie tantra to spotkanie dwóch energii – męskiej i żeńskiej, całkowicie różnych, ale niezbędnych, aby z tej odmienności powstało coś nowego i pięknego.

Praktykowanie tantry przemienia wszystkie sfery naszego życia – związki, seks, ale także pracę, przyjaźnie, rodzicielstwo. Jeśli pogłębisz uważność, obecność i oddech, to wpłynie to na całe twoje życie, a nie tylko poprawi jakość życia seksualnego.


Co daje nam tantra?

  • Wzbogaca nasze życie seksualne, czyni je piękniejszym i pełniejszym.
  • Pozwala odkryć nam prawdziwą bliskość – z samym sobą, z partnerem, z rodziną.
  • Umożliwia głęboki przepływ miłości.
  • Pozwala odkryć nam, kim naprawdę jesteśmy.
  • Poprzez najpiękniejszy i najbardziej intymny akt seksualny może prowadzić nas do Boga (jakkolwiek by go nie nazywać) i głębokiej duchowości.
  • Uczy, jak rozwijać duchowość poprzez bliskość z drugą osobą.
  • Niczego nie wyklucza, nie ocenia, zakłada, że doskonali jesteśmy tacy, jacy właśnie jesteśmy i wszystko w nas jest dobre.
  • Może pomóc uzdrowić nasze zranione aspekty.
  • Wpływa pozytywnie na wszystkie dziedziny naszego życia.

Fragmenty książki „Tantra. Sztuka świadomego kochania” – Charles i Caroline Muir:

 

Chociaż tantra słynie przede wszystkim jako „joga seksu”, element seksualny stanowi tylko część obszaru jej zainteresowań – część, która jest środkiem do celu. Cele tantry są wyższe, a jej pole widzenia daleko wykracza poza zwykłą biegłość w sztuce miłości. Celem najwyższym jest Jedność. Tantrycy dążą do duchowej jedności czy też połączenia, aby dostąpić wglądu w istnienie własnej osoby jako fragmentu Niepodzielnej Całości. Dla osiągnięcia Jedności stosują techniki wizualizacji i medytacji oraz praktykują rytualne zjednoczenie seksualne i wysoko rozwinięte formy komunikacji z partnerem. (…)

Według systemu tantry, w czakramie pierwszym, u podstawy kręgosłupa, ciasno zwinięta w spiralę, spoczywa siła, nosząca w tantrze nazwę kundalini śakti. Jej nazwa znaczy dosłownie „zwinięta żeńska energia”. Siła ta występuje w jednakim stopniu zarówno u mężczyzn, co u kobiet i równie dobrze mogłaby się nazywać „energią twórczą”, „energią czystej świadomości”. Działa ona zarówno wewnątrz nas, jak i na zewnątrz – a więc to, czego poszukujemy jest w nas zawarte. Jedność duchowa, czyli owa wyższa Rzeczywistość, do której dążymy, musi zostać jedynie przebudzona, by mogła wypłynąć z naszego wnętrza i w ten sposób się spełnić. Obudzona energia kundalini rozplata się ze zwoju i, wspinając po kręgosłupie od czakramu do czakramu, uwalnia w ciele energie. W trakcie tej wędrówki ładunek podobny ładunkowi elektrycznemu doprowadza i pobiera energię ze wszystkich siedmiu czakr (centrów energetycznych ciała), budząc po drodze uśpioną świadomość, by na koniec połączyć się z najwyższym czakramem i tym samym osiągnąć cel, jakim jest Jedność, ekstaza duchowa, czyli w sanskrycie – ananda. Znana jest też pod nazwą nirwany, satori, oświecenia, świętości. Teksty tantryczne zapewniają, że jest ona dostępna każdemu z nas. (…)

Mimo że jesteśmy dziećmi rewolucji seksualnej – wciąż w znacznym stopniu oddziałują na nas systemy poglądów wzbudzających poczucie winy, lęk, niepewność i wstyd. I chociaż te negatywne uwarunkowania zwykle tkwią w naszej podświadomości, to jednak zazwyczaj one właśnie nie pozwalają nam przebyć drogi prowadzącej do potencjału duchowego, jaki niesie miłość płciowa. W drodze tej może pomóc nam tantra, bowiem w tantrycznym związku cel duchowy jest równie ważny jak miłość. Tantra – to szkoła o wielu kierunkach i poziomach studiów. (...)

Seks tantryczny nie obiecuje natychmiastowych rezultatów, nie stanowi zbioru gotowych recept na seks wyczynowy. Jednak u par pragnących wzbogacić swój związek, seks tantryczny wyzwala specyficzny rodzaj energii, która buduje harmonię, zwiększa intymność i rozkosz płciową (...), stwarza niecodzienne partnerstwo.

Fragmenty książki „Rytuały więzi małżeńskiej. Tantryczne sekrety udanych związków partnerskich” Kerry Riley i Diane Riley:

 

Według starożytnych tekstów Wschodu seks jest czymś uświęconym. Tantra, nauka duchowa wywodząca się ze starożytnych Indii oraz pochodzący ze starożytnych Chin taozim, są do siebie podobne w swej podstawowej istocie. W obydwu chodzi o zrównoważenie energii męskich i żeńskich i obydwa stawiają sobie za ostateczny cel duchową jedność z wszechświatem lub źródłem – lub Bogiem w ludzkim wnętrzu. Tantryczna wzajemna gra energii męskich i żeńskich była w hinduskiej mitologii reprezentowana przez postacie Śakti i Śiwy, a w taoizmie przez pierwiastki jin i jang. Zarówno tantra, jak i taoizm, zmierzają do zbudowania jedności ciała, umysłu i ducha. W obu tradycjach seksualność jest postrzegana i praktykowana w kontekście duchowym (…).

Mówi się, że tantra jest najstarszym źródłem wiedzy na temat energii umysłu, ciała i ducha. Stanowi ona pierwotne źródło i esencję jogi, sztuk walki, tai chi oraz wielkich filozofii Buddy, Konfucjusza i Lao-cy. Istnieją spekulacje, że indyjska tantra, która rozprzestrzeniła się potem na Tybet, mogła wywodzić się z wiedzy starożytnych taoistów w Chinach, dokąd powróciła setki lat później. Poprzez wieki wiele dominujących religii boczyło się na tantrę i taoizm bowiem oba te systemy traktują seksualne zespolenie jako wehikuł niosący ludzi do oświecenia, jako sposób doświadczania głębokiej łączności z Bogiem, kosmosem, boskością czy też źródłem wszelkiego bytu, jakkolwiek je nazywasz zgodnie ze swoimi przekonaniami. Tymczasem większość systemów religijnych czyni z seksu tabu, twierdząc, że odwodzi on człowieka od Boga. Owo dominujące podejście religijne w końcu zepchnęło praktyki tantryczne do podziemia i przez setki lat rytuały tantryczne utrzymywane były w ukryciu. Dopiero od niedawna praktyki tantryczne są interpretowane, publikowane oraz udostępniane zachodnim badaczom. Pomaga nam to spojrzeć na miłość i seks z innej perspektywy. (...)

Tantryczne podejście do seksu głosi, że seks jest największym darem Boga, że jest on święty; że doznawanie przyjemności z seksu jest modlitwą do Boga, sposobem okazywania wdzięczności za nasze istnienie. Tantra postrzega zespolenie seksualne jako sposób wytwarzania w ciele siły życiowej, która uzdrawia, odmładza, energetyzuje; może też być medytacją służącą osiąganiu mistycznych stanów świadomości i miłości. (…)

Tantra naucza, że jesteśmy godni wszelkiej miłości i seksualnej przyjemności, jaką możemy otrzymać; że miłość cielesna jest drogą dotarcia do tajemnic serca, duszy, boga i bogini w każdym człowieku. Uczy także, ze seks tworzy fizyczną, emocjonalną i duchową więź z kochaną osobą, a więź ta staje się źródłem ekstatycznej rozkoszy, głębokiej intymności i ekspansji świadomości. Seks jest sposobem wykraczania poza codzienność i przekraczania granic ego tak, że stajemy się jednym z ukochaną osobą, jednym ze wszystkim co istnieje, sposobem otwarcia się na namacalne doświadczenie Boga. (…)

Jaka jest więc różnica między tantrą a po prostu wspaniałym seksem? Jedna z kluczowych różnic dotyczy tego, na czym koncentruje się umysł w danym momencie. To samo odnosi się do każdej dziedziny życia. Sposób, w jaki człowiek doświadcza życia, zależy od tego, gdzie przebywa umysłem. We współżyciu miłosnym oddziałuje na nas nie to, co robimy, lecz nastawienie, z którym to robimy – sprawia ono, że nasze przeżycia są takie, a nie inne.
Słowo tantra znaczy „rozprzestrzeniać się, być wolnym, wyzwalać się”. Jeśli mamy być naprawdę wolni, nasza seksualność nie powinna być represjonowana; powinnyśmy ją przeżywać w całej pełni, z radością i bez poczucia winy. Im bardziej będziemy tłumić swoje pragnienia seksualne, tym bardziej będziemy przez nie spętani; im bardziej represjonowana jest nasza seksualność, tym usilniej stara się wybuchnąć. (...)

Tantra zawsze podkreślała świętość seksu (...). Uczy także, że mężczyzna powinien zbliżać się do swojej ukochanej ze świadomością uczestniczenia w czymś uświęconym, tak jakby wstępował do świątyni. Tantra twierdzi, że, aby poznać prawdę o miłości, trzeba zaakceptować świętość seksu.

Zaczerpnięte ze strony http://www.tuiteraz.eu

poniedziałek, 1 lutego 2016

Obnażenie

Czy zapeszyłam pisząc we wrześniu post o tym, że jestem szczęśliwa?
Zastanawiam się nad tym w tej chwili, po rzuceniu okiem na podtytuł niniejszego bloga.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Nowy rok


Nie piszę. 
Trudno jest w mojej nowej sytuacji. Trzeba się mierzyć z nowotworem.
Na razie żadnego postępu. Czekamy na potwierdzenie diagnozy.

Pozdrawiam wszystkich.
b.

niedziela, 20 grudnia 2015

Świąteczno-noworocznie

Witajcie Moi Drodzy Czytelnicy i Przyjaciele.

Życzę wszystkim, żebyście zdążyli zrealizować swoje zamierzenia zanim trafi Was tzw. grom z jasnego nieba. Żebyście spróbowali w życiu różnych rzeczy zanim będzie za późno na jakiekolwiek działanie dla siebie.

poniedziałek, 9 listopada 2015

Tylko krowa nie zmienia poglądów

Przeczytałam na zaprzyjaźnionym blogu "Razem lepiej" wpisy z ostatnich dni. 
To jest blog Wspaniałej Osoby niegdyś samotnej, bardzo dzielnej mamy Sebastiana, a obecnie też Alicji partnerki wspaniałego faceta Miśka. 

środa, 14 października 2015

Seksualne wakacje

Nie, nie mam zamiaru pisać, że w czasie cudownego lata, jakie mieliśmy w tym roku, musiałam się powstrzymać od tego, co mnie ciągle nieprawdopodobnie kręci, czyli kochania się. Wprost przeciwnie.

sobota, 19 września 2015

Szczęście bez seksu

To takie niepopularne u nas, w Polsce, przyznawanie się do tego, że jest się szczęśliwym człowiekiem. Chyba największym powodem tego jest strach przed tym, żeby ktoś nam tego szczęścia nie zburzył, bo ludzie często bywają zawistni.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Zuchwały seks na tarasie

Zjechałam pod wieczór do mojego Eda (Pierwszego) na wieś. Został sam, tylko w towarzystwie nastoletniego wnuka, żona musiała wracać z jakichś powodów do domu. Ja z rodziną byłam na wyjeździe niedaleko. Mogliśmy jeszcze zostać do jutra, ale ja, mając świadomość, że Ed jest w pobliżu, właściwie sam, postanowiłam ostatni wieczór spędzić u mojego kochanka, a nuż uda się wykroić czas na małe co nieco.
Udało się. 

wtorek, 25 sierpnia 2015

Druga rocznica

Minęła druga rocznica od rozpoczęcia pisania przeze mnie bloga.

Przyznaję, że drugi rok nie pobił pierwszego liczbą odwiedzin, ale poziom niniejszych został zachowany.

Cieszę się, że wpadacie jednak na moją stronę, mimo że w ostatnich miesiącach nie napisałam niczego nowego. Darujcie, życie się tak szybko toczy, że trzeba z niego korzystać, jak tylko można najpełniej. Widzę, że inne, zaprzyjaźnione blogi też milczą... z wyjątkiem Świstków, którego autor ze smutnego powodu zmienił czasowo kierunek swej twórczości.

Pozdrawiam uroczyście swoich Wiernych Podglądaczy
bisurmanka

środa, 1 lipca 2015

Cafe.pl

Właśnie wróciłam od mojego Naja. Na dowód tego, że jest nadzwyczajny mogę powiedzieć, że nie spotkałam faceta, który chciałby i mógłby kochać się z kobietą przez 4 godziny (a mógłby na pewno dłużej) bez własnej całkowitej satysfakcji. 

wtorek, 9 czerwca 2015

Nadzwyczajny

Najbardziej lubię, kiedy on mnie ujeżdża. Robi to wspaniale. Ma kilka sposobów na mnie. Już nigdy nie powiem, że mniejszy kutas (nr 2) jest słaby i nie może dostarczyć najwyższych rozkoszy.

poniedziałek, 9 marca 2015

Udawanie orgazmu

Współczesne młode kobiety myślą zupełnie inaczej niż ich matki, a tym bardziej babki. Mają większą świadomość siebie. Wychowywane są w poczuciu własnej wartości, zazwyczaj stawiają siebie we wszystkim na pierwszym miejscu.

czwartek, 26 lutego 2015

Zapomniana cudowna przyjemność

Znowu przemiłe zaskoczenie i powrót wszystkich fantastycznych doznań i emocji. Piszę zaskoczenie, bo myślałam, że już wszystko mi spowszedniało stary kochanek i tyle. Po prostu jest.
Zadziwiające, jak szybko przyzwyczaiłam się do powszedniości, tzn. do swoich stałych, mniejszych kutasów. 

środa, 25 lutego 2015

cd. zabawnej sytuacji

Odpisał!
Przeprosił uroczo za chochlikowy błąd i zaproponował spotkanie w saunie, skoro nie chcę tamtych propozycji. Bardzo tęskni za mną.
Pamiętam, że bardzo lubił słuchać moich różnych historyjek, nie tylko pikantnych, a i sam o sobie i bliskich lubił opowiadać. Twierdził, że oprócz wystrzałowego seksu jest między nami duża nić porozumienia. 
Dawno się nie widzieliśmy, więc trzeba będzie się spotkać na pogaduszki. Wspólna sauna będzie do tego dobrym powodem.
Tak... warto rozmawiać ;-)

czwartek, 29 stycznia 2015

Spełnienie

Nie piszę od jakiegoś czasu, bo napawam się swoim szczęściem. 
Mogłabym pewnie je opisywać, ale boję się, że pryśnie. 
Czy słowa w ogóle potrafią oddać te niesamowite odczucia? 
Zresztą... czy ktoś uwierzyłby mi, że to jest możliwe...? 

czwartek, 8 stycznia 2015

Sukcesik


Zadziałałam skutecznie. 

Jak napisałam w naszej krótkiej wymianie komentarzy z Izrą (Mały Ciemny Zakamarek) pod moim przykrym wpisem pt. Muszę, bo inaczej się uduszę, tym razem zaproponowałam rozpocząć figle od wspólnej kąpieli pod prysznicem. 

niedziela, 4 stycznia 2015

Nadzwyczajna bliskość

Ostatnie nasze spotkanie nie było tak piękne jak zwykle. Chyba oboje mieliśmy nadzieję, że po miesiącu li tylko korespondencji esemesowo-mejlowej bez spotkania, dotyku i całowania będzie cudownie. Niestety, nie udało się aż tak. Naj zauważył, że nie jestem tak napalona jak zawsze, że trzeba mi czegoś więcej jako kobiecie wymagającej.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Jak to zwać?

Zastanawiałam się niejednokrotnie jakich określeń używacie do nazwania stosunków pozamałżeńskich? 

Zdrada? Miłostka? Flirt? Przygoda? Stosunek? Związek? Umowa? Alians? Więź? Znajomość? Kontakt? Nieostrożność? Wyskok?

środa, 10 grudnia 2014

Znowu szczęśliwi

Wszystko jest OK. Miesiąc odpoczynku od Naja pozwolił mi przekonać się, że nie jest on dla mnie całym światem. Nie jest moim bogiem. Swobodnie mogę bez niego egzystować, bo mam swój świat, który stworzyłam na przestrzeni lat i w którym jest mi dobrze.

niedziela, 7 grudnia 2014

Poprawka

Na skutek prowadzonych przez Naja poszukiwań jakiejś zabawki, która dałaby mi lepsze z nim wrażenia tak, tak, to niesamowity facet, dla którego moje odczucia są bardzo ważne - zauważyłam, że na stronie Seks tematy link do wspaniałego dilda prowadzi do strony logowania na Facebooku zamiast do mojego posta zawierającego zdjęcia "poręcznego" różowiaka. 

Dlaczego tak się stało? Nie wiem, ale już naprawiłam ścieżkę dostępu. :)

Mam nadzieję, że wszystkie inne linki na moim blogu dobrze działają.

środa, 3 grudnia 2014

Biustonosz

Od dłuższego czasu nie używam stanika, a i w młodości też raczej mało nosiłam. Mam nieduże piersi, a ciąże i karmienie dzieci im wcale nie zaszkodziły. Ostatnio można powiedzieć, że się nieco powiększyły, wypiętrzyły i wypiękniały (fitness?). Mąż wreszcie przestał dogadywać, że są zbyt małe, a kochankowie mnie bezsprzecznie znakomicie dowartościowali.

czwartek, 20 listopada 2014

Na kobietę

Wyjątkowo aktualny dla mnie wczorajszy świstek Maszkara:

Chujowe połączenie przez dzielenie

Dzielisz się ze mną myszką
w girlandzie czarnych pnączy,
i ja daję ptaszysko,
miłość to, czy nie miłość,
naprawdę chuj nas łączy.
 

 Ot, i cała filozofia ;-)

niedziela, 16 listopada 2014

Facetom ku przestrodze

No i się porobiło! Chyba na własną prośbę stracę mojego Naja. Trudno.
Dwa lata z wielkim hakiem naszych niezwykłych spotkań trzeba będzie odłożyć ad acta.

środa, 12 listopada 2014

Przesyt?

Może się okazać, że chyba trochę dzisiaj przesadziłam, jutro będę zdychać chyba.
Kiedyś pisałam już, że dzień seksu to dla mnie betka, tzn. intymne obcowanie np. z trzema facetami, nawet jeśli jeden z nich uwielbia wielogodzinne zabawy.
Dziś miałam rano cudowny szybki seks z moim rodzonym mężem, a potem pojechałam rowerem na fitness. 

wtorek, 4 listopada 2014

Poranny gwałt

Tym razem to ja go zwyczajnie zgwałciłam (wiem, że to bardzo lubi).
Nie mogłam już spać. Przewalałam się po naszym wielkim łóżku z boku na bok. Sapałam. Prychałam. A on spał, jak zwykle w ostatnich latach.
Co dzień właściwie toczę ze sobą walkę - do czego to podobne, żebym ja czekała w niespełnieniu...?
A on po prostu jest zmęczony i musi się wyspać. Mój mężczyzna. Prawdziwy.
W czynach i postawie życiowej. W wyglądzie i zachowaniu. Tradycjonalista.
Przebrzmiały lata, kiedy to chciał co rano się kochać. Teraz niestety ja muszę brać "inicjatywę" w swoje ręce. 
A zatem zrobiłam to. Znalazłam ulubione genitalia i zaczęłam. 
Kiedy się obudził na dobre, już miał pożądany przeze mnie wzwód. Wtedy, po miłym uśmiechu i wesołym "dzień dobry", wzięłam jego penisa do ust. Popieściłam trochę i, kiedy uznałam, że jestem dostatecznie mokra, dosiadłam go.
Niestety to są zabiegi altruistyczne. Uwielbiam patrzeć, jak facet odpływa, kiedy go pieszczę swoimi mięśniami wewnętrznymi, wznoszę się w przysiadach i opadam. Nie ma siły, każdy temu ulega. Z moim facetem z upływem czasu mogę się zabawiać coraz dłużej. Dawniej wystarczało kilka moich ruchów i już miał wytrysk. 
Tym razem z radością stwierdziłam, że to chyba ja wcześniej się poddam, ale nie! Udało się znakomicie. Jego orgazm, zakończony silnym wytryskiem w moim wnętrzu był uwieńczeniem moich starań.
Poranna gimnastyka zaliczona!!!

poniedziałek, 3 listopada 2014

Muszę, bo inaczej...

...się uduszę.

Dziś coś całkiem innego. Nie będzie kolejnej erotycznej historyjki tylko proza życia. Nie wierszem i nie na wesoło.

W jaki sposób powiedzieć komuś drogiemu, komuś z kim się spotyka od wielu lat, z kim się dziesiątki razy kochało, że niedostatecznie utrzymuje higienę? Nie chcę go urazić, upokorzyć ani nic z tych rzeczy. Ale przecież mnie to razi!!!

poniedziałek, 29 września 2014

Przyszłam się kochać


Nie uwiodła mnie muzyka ani melodeklamacyjny sposób interpretacji wokalisty i autora słów. I nie jestem fanką zespołu Świetliki. Do tej pory chyba nawet nie wiedziałam, że takowy istnieje :-(
Chociaż, kiedy trochę posłuchałam...

środa, 17 września 2014

Dwoje poza światem

3.

  Spociłaś się, kochana mówi Naj gładząc mnie jedną ręką po plecach i biodrach,
w drugiej trzyma podany przeze mnie kieliszek z winem.
Pewnie, przecież trochę się spracowałam odpowiadam z zawadiackim uśmiechem.
Uwielbiam cię taką spoconą. W ogóle cię uwielbiam, w każdej postaci. Jesteś moim ideałem kobiety. Nigdy dotąd nie spotkałem takiej kochanki jak ty.

niedziela, 7 września 2014

Lukrowana babka

Okropnie się stęskniłam za seksem. Choruję od kilku dni, więc nie miałam chęci, żeby coś zaczynać. Dziś jednak jest mi jakby trochę lepiej, bo pierwszą moją myślą po przebudzeniu była chęć przypomnienia sobie smaku mojego ukochanego członasa, przywalonego akuratnie ciałem swojego właściciela leżącego na brzuchu.
Hmm... trzeba go obudzić... pora wstawać...

środa, 27 sierpnia 2014

Carpe diem

Usłyszałam dziś po raz enty, bo wałkują to  w radiu do obrzydzenia, nowy kawałek Perfectu "Wszystko ma swój czas"
https://www.youtube.com/watch?v=kZuYff81-Fc

Zmusiło mnie to do całkiem nowych refleksji.

piątek, 22 sierpnia 2014

Akt trzeci

Trzeciego dnia udaliśmy się po prostu na rowerową wycieczkę po lesie. Mój mąż pozostał na gospodarstwie, oddając się w spokoju grom komputerowym czy też odsłuchiwaniu jakiegoś audiobooka. Ja z Edem natomiast, w cudownym upale, postanowiliśmy przemierzyć okoliczne lasy, nawąchać się zapachu leśnej przyrody, spotkać ewentualnie jelenia lub sarny i może zanurzyć w jakiejś nieprawdopodobnie ciepłej wodzie. 

środa, 20 sierpnia 2014

Rocznica

Hej, witam serdecznie Wszystkich Moich Czytelników!!!

Dziś mija rok od chwili, kiedy założyłam niniejszy blog.

Ciągle mniemam, że moje historyjki i przelane w słowa myśli okażą się potrzebne. Są przecież czerpane prosto z życia. 
Mam wciąż nadzieję, że kobiety w "poważnym" wieku stwierdzą, że nie wolno się zaniedbywać i pogrążać w niemocy. Trzeba o siebie stale dbać. Zawsze możemy być sprawne i atrakcyjne. A kiedy do tego jesteśmy nienasyconymi, wymagającymi, chętnymi, wszechstronnymi kochankami... to działa na facetów jak magnes lub viagra.

Chciałabym też przyczynić się do satysfakcji męskiej części Moich Czytelników, aby "uśpione" żony ocknęły się z letargu i dały Wam trochę dawnej przyjemności.

Dziękuję wszystkim za okazywane zainteresowanie objawiające się odwiedzinami na blogu. 34 tys. wejść. To chyba całkiem niemała liczba.

Pozdrawiam radośnie
bisurmanka 


piątek, 15 sierpnia 2014

Niemocy odsłona druga

Zostałam sama z nimi dwoma, tak jak lubię mój małżonek i Ed. Żona Eda oraz trzecie zaprzyjaźnione małżeństwo musieli wrócić do miasta.
Uwielbiam, kiedy siedzimy we troje w przeuroczym siedlisku, które przed laty pomagaliśmy kształtować. Czuję się tam jak u siebie, a kiedy oni obaj prześcigają się dyskretnie w nadskakiwaniu mojej osobie... czego więcej trzeba do szczęścia?

piątek, 8 sierpnia 2014

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Męska niemoc

Nikt z nas dwojga, ani ja, ani Ed, nie przypuszczał, nawet chyba w najśmielszych marzeniach, że nasz romans będzie trwał tak długo... To już prawie sześć lat... Były różne zawirowania, chęci zerwania, bo ciągle gryzie coś na kształt sumienia, lecz na nic się to nie zdało. Chyba nie możemy bez siebie już żyć... Czy na pewno?

sobota, 19 lipca 2014

Uroki życia

Ostatnio życie dało mi nieźle w kość. Tym bardziej utwierdziłam się w obranej przez siebie drodze.
Trzeba korzystać z życia póki czas, spełniać swoje marzenia, utwierdzać się we własnym poczuciu wartości, czerpać jak najwięcej i dawać innym z siebie co najlepsze. 
Jakże piękna jest konstatacja,że jesteś komuś potrzebna, że ktoś cię pragnie jak cennego leku, a nawet jak narkotyku, że możesz dla drugiej osoby być tym, czego potrzebuje, pragnie twojej energii, twojej obecności i twojego ciała.

niedziela, 22 czerwca 2014

Dojrzała swoboda seksualna

Pewnie nie odkrywam Ameryki, ale niektóre sprawy trzeba sobie uzmysłowić.
Stąd bierze się moje spostrzeżenie, że dobrze jest móc swobodnie przebierać w kochankach. Oczywiście z głową, bez robienia komukolwiek krzywdy.
Może to było moim celem...? Nie wiem.

piątek, 30 maja 2014

Akceptacja...

... jest niezbędna



Wtrącę swoje trzy grosze w tym temacie, bo wydaje mi się to podstawą dobrego, udanego seksu.
To jest jakby uzupełnienie ostatniego wpisu na zaprzyjaźnionym blogu Telimeny. Polecam http://hotwife.blox.pl/html

czwartek, 22 maja 2014

Smutne zaskoczenie

Długo nie pisałam na blogu, bo wiele się dzieje.

Teraz mogę się przyznać, że obok trwających kontaktów miałam nadzieję na coś nowego. Bo cóż warte jest życie bez poznawania nowych, fascynujących rewirów...

niedziela, 27 kwietnia 2014

Instruktaż

Obudziliśmy się dziś rano (po ostrym początku weekendu) bardzo spragnieni wody, ale przede wszystkim miłego wzajemnego dotyku. Ja, właściwie nie oczekująca jakichś szczególnych uniesień, a tylko przytulenia, nawet nie myślałam o tym, żeby prowokować seksualne działania. A jednak... ten dotyk... czuły... męski... kochany..., ileż on potrafi zdziałać...

piątek, 25 kwietnia 2014

Optymistycznie

Życie jest po prostu cudowne!
Mimo wszystkich dróg pod górkę w przeszłości.
Recepta? 
Nie bać się dokonywać wyborów, a najlepiej wybierać dobrze.
Wychodzić szczęściu naprzeciw, bo ono czeka.
Przełamywać własne opory.
Mieć do czynienia z mądrymi ludźmi (patrz: mężczyznami). 
Szanować ich. 
Być przyjaciółką męża, kochanką przyjaciela i przyjaźnić się z najlepszym kochankiem. Ideał osiągnięty.
Kochana, dowartościowana, szczęśliwa, dająca szczęście (rozkosz).
Czego chcieć więcej...?
...rozwijać się w tym, doskonalić.
Dla nich.
Dla siebie.

:-)

niedziela, 13 kwietnia 2014

Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?

Kij w mrowisko


Gdzieś na blogach znajduję dyskusje dotyczące tego, że przyjaciel nie może być jednocześnie kochankiem, że to nie idzie w parze, że to się nie godzi, że jest wręcz karygodne. 

sobota, 5 kwietnia 2014

Na wesoło

Z dzisiejszych mejli.


Po dwudziestu latach małżeństwa para leży w łóżku i nagle żona czuje, jak mąż zaczyna ją pieścić, co już się bardzo dawno nie zdarzało. 
Prawie jak łaskotki jego palce zaczęły od jej szyi, biegły w dół delikatnie wzdłuż kręgosłupa do bioder. Potem pieścił jej ramiona i szyję, dotykał jej piersi, by zatrzymać się powyżej podbrzusza. Potem kontynuował, umieszczając swą dłoń po wewnętrznej stronie jej lewego ramienia. Znów pieścił lewą stronę jej biustu i obsuwał dłoń wzdłuż jej pośladków, uda i nogi, aż po kostkę. Kontynuował po wewnętrznej stronie lewej nogi unosząc pieszczoty aż do najwyższego punktu uda. Och... W ten sam sposób delikatnymi ruchami dłoni pieścił jej prawą stronę i gdy żona czuła się już rozpalona do ostatnich granic... nagle przestał. Przekręcił się na plecy i zaczął oglądać telewizję. 
Żona ledwie łapiąc oddech powiedziała słodkim szeptem: 
To było cudowne, dlaczego przestałeś? 
Znalazłem pilota odpowiedział.


Dziennikarz przeprowadza wywiad ze starym góralem, pięciokrotnym wdowcem: A swoją drogą, to zastanawiające, że pochował pan już pięć żon. A co tu się zastanowiać? Po prostu scynście od Boga i tyle!

Stary baca siedzi na przyzbie i patrzy na przechodzącą Maryśkę. Chodź no Marycha, pokochomy się. A co wy tez baco, do kościoła idem!
Mija pięć minut i Maryśka wraca.
Wicie baco, tak se myśle: kościół stoł i stoć bedzie, a z womi to juz róznie bywo.



czwartek, 3 kwietnia 2014

Z cyklu "Kutasy" (3)

Sprzęt idealny


Ten penis to prawdziwy przystojniak! 
W spoczynku jest prześliczny :)  Kształtny, niezwykle apetyczny, pięknie zwisający lub leżący na dość pokaźnych jajach, na wspaniałym posłaniu z czarniawych kręconych włosów. 

poniedziałek, 31 marca 2014

Szybciutki numerek

Niby już wstałam z łóżka, bo jest godzina 8.00 i nie mogę dłużej leżeć. Poszłam do łazienki, zrobiłam co trzeba, potem wyjęłam z lodówki masło, żeby trochę rozmarzło do śniadania... Proza życia.
Kochanie, wstałaś już? rozlega się z sypialni jeszcze zaspany głos mojego męża.